Łabiszyn

Ponad 300 rekonstruktorów z 30 stowarzyszeń i grup rekonstrukcyjnych z Polski i z zagranicy wzięło udział w trzydniowych „Łabiszyńskich Spotkaniach z Historią” pod nazwą „Kierunek Berlin”. Wydarzenie nawiązywało do 70 rocznicy zakończenia II wojny światowej i było osadzone w realiach ostatnich tygodni sześcioletniego konfliktu. Czołgi, samoloty, działa, setki sztuk broni oraz widowiskowa pirotechnika, dioramy i scenariusze bitew rodem z Hollywood zachwyciły mieszkańców i turystów z wielu zakątków Polski. Średnio do Łabiszyna przyjeżdża ich co roku ponad 10 tysięcy.

IV już edycja spotkań poświęcona była walkom o Berlin i udziałowi w nich 1 armii Wojska Polskiego w tym 16 pułku piechoty wraz z 4 pułkiem czołgów ciężkich wspartych kompanią czołgów średnich ze składu 1 Warszawskiej Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Szlak bojowy 1 BPanc, poprzez pryzmat załogi czołgu Rudy 102, był także kanwą powieści „Czterej pancerni i pies” – Janusza Przymanowskiego z 1964 roku.

– Łabiszyńskie Spotkania z Historią to dla nas – rekonstruktorów wyjątkowe wydarzenie. W Łabiszynie co roku odczuwamy przyjazną atmosferę i otwartość mieszkańców – mówi Krzysztof Zawiliński, jeden ze współorganizatorów „Łabiszyńskich Spotkań z Historią”, prezes Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej AA7. Staramy się zapraszać najlepsze i najbardziej doświadczone grupy i stowarzyszenia rekonstrukcji historycznych. W trakcie dwóch pierwszych edycji odtwarzaliśmy realia frontu zachodniego a ostatnio skupiliśmy się na operacjach wschodnich. Nasze stowarzyszenie zainicjowało spotkania w Łabiszynie, a dzięki zaangażowaniu rekonstruktorów z całej Polski, z roku na rok impreza jest co raz większa. Odtwarzamy 4 i 21 dywizję Wermachtu a także 9 pułk 3 dywizji Wojska Polskiego im. Romualda Traugutta. Jestem ekonomistą z zawodu a rekonstruktorem od 14 lat. Moja pasja do historii zaczęła się w szkole podstawowej, zawsze interesowały mnie filmy historyczne i w wszystko z nią związane. Tata był wojskowym, a w domu zawsze obecny był mundur. Duży wpływ mieli także moi dziadkowie, którzy w 1939 roku służyli w artylerii przeciwlotniczej i w piechocie Wojska Polskiego.

Podczas trwającej trzy dni imprezy, oprócz dwóch mini pokazów, przygotowanych przez mieszkańców Łabiszyna, widzowie mogli zobaczyć trzy główne inscenizacje: „Przedpola Berlina”, „Operacja Varsity/Plunder” oraz „Kanał Hohenzollernów”. Inscenizatorzy wzięli także udział we wzajemnej rywalizacji nazwanej „Akcją Liścia Dębu”.

– Pomysł imprezy zrodził się przypadkiem. Zaczęło się od jesiennych manewrów naszego stowarzyszenia AA7 w Łabiszynie. W ramach wdzięczności za miłe przyjęcie przygotowaliśmy dla mieszkańców rekonstrukcję pt. „Wyzwolenie Łabiszyna”. Pan burmistrz był pozytywnie zaskoczony dużym zainteresowaniem widzów – mówi Artur Czaja z Urzędu Miasta w Łabiszynie, jeden z koordynatorów spotkań od pierwszej edycji. Spotykają się tu pasjonaci, którzy oddają swój czas i serce. Sprzętem, który przywożą rekonstruktorzy do Łabiszyna, mogłoby się pochwalić niejedno muzeum. Koszt pełnego umundurowania wraz z osprzętem to około 4-5 tysięcy złotych, nie licząc zabytkowych eksponatów. Nasza 3-dniowa impreza kosztuje 100 tysięcy złotych i jest to ewenement na skalę kraju.

Na „Przedpola Berlina” żołnierze Wojska Polskiego stoczyli bitwę na podejściach do Berlina, gdzie oddziały niemieckie, próbowały przerwać pierścień okrążenia.

Rekonstruktorzy odtwarzający aliantów w trakcie „Operacji Varsity/Plunder” przenieśli widzów nad Zagłębie Ruhry, gdzie amerykańsko-brytyjsko-kanadyjska operacja powietrznodesantowa przeprowadzona 24 marca 1945 roku, miała na celu przekroczenie Renu. Była to największa i ostatnia w historii II wojny światowej operacja powietrznodesantowa, przeprowadzona jednego dnia i w jednym miejscu. Wzięło w niej udział ponad 16 000 spadochroniarzy i kilka tysięcy samolotów. Dwie dywizje powietrznodesantowe poniosły wtedy ponad 2000 ofiar, a do niewoli dostało się około 3000 żołnierzy niemieckich.

Podczas inscenizacji „Kanał Hohenzollernów” rekonstruktorzy wzięli udział w walkach o Kanał Hohenzollernów (obecna nazwa Kanał Odra-Hawela), łączący Odrę z Hawelą. W nocy z 22 na 23 polskie dywizje rozpoczęły wtedy forsowanie kanału, bronionego improwizowanymi siłami niemieckimi. Walki polskich żołnierzy o Kanał Hohenzollernów zostały upamiętnione po wojnie napisem na jednej z tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

– Trzy lata temu po raz pierwszy widziałem inscenizacje w Łabiszynie i postanowiłem zostać rekonstruktorem. Kupiłem mundur i zaczęła się moja przygoda – mówi Paweł Pepliński, uczeń technikum, początkujący rekonstruktor Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej AA7. Historią II Wojny Światowej interesuję się od dziecka, a dzięki stowarzyszeniu mogę realizować swoją pasję. Jeździmy z kolegami po całej Polsce a także za granicę.

Jednak kultowy już dla rekonstruktorów Łabiszyn to nie tylko inscenizacje – to przede wszystkim żywa lekcja historii i przyjazna atmosfera. Fani militariów i miłośnicy historii obejrzeli historyczne filmy, wzięli udział w balu w mundurach galowych z epoki, podziwiali pokaz mody i fryzur retro, defiladę grup i stowarzyszeń historycznych oraz zwiedzali polowe muzeum. Dla najmłodszych organizatorzy przygotowali także grę miejską „Halo Berlin”.

– Jest fenomenalnie. Jesteśmy tu po raz trzeci. Moim zdaniem jest to najlepsza impreza rekonstrukcyjna w Polsce – mówi Tomasz Miłko, członek Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. W tym roku odtwarzaliśmy brytyjski 8 batalion 3 brygady spadochronowej 6 dywizji powietrznodesantowej. Naszym zadaniem była pomoc batalionowi szkockiej piechoty. Jestem z zawodu pracownikiem biurowym, a pasja do historii to zasługa dziadków. Babcia pochodziła z Wołynia a dziadek był ogniomistrzem – oficerem Wojska Polskiego. Bycie rekonstruktorem PSZ to oddanie honoru, często zapomnianym, polskim żołnierzom walczącym na zachodzie, którym nie było dane wrócić z bronią w ręku do Polski. Odtwarzamy 1 Samodzielną Brygadę Spadochronową, 3 Dywizję Strzelców Karpackich oraz brytyjskich spadochroniarzy. Jest adrenalina, jest zmęczenie, ale przede wszystkim poczucie jedności i wielka satysfakcja. Rekonstruktorem może być każdy, trzeba to po prostu kochać. W naszym stowarzyszeniu są m.in. lekarz, prawnik, kolejarz i budowlaniec. Zawód nie ma znaczenia.

W 2014 roku „Łabiszyńskie Spotkania z Historią” zostały wyróżnione w plebiscycie na „Najlepszą imprezę rekonstrukcyjną roku” w Polsce przez portal dobroni.pl a rok wcześniej marszałek województwa kujawsko-pomorskiego uznał je za „Wydarzenie turystyczne i promocyjne” województwa.

– Dla mnie osobiście, ale także dla naszego miasta jest to wspaniała inicjatywa. Po raz czwarty organizujemy w Łabiszynie spotkania z żywą historią. Jest to nowa marka miasta, która integruje mieszkańców i rozwija pasje historyczne młodzieży – mówi Jacek Idzi Kaczmarek, burmistrz Łabiszyna. Jestem dumny, że mogłem odbierać paradę rekonstruktorów w roli pułkownika Wojska Polskiego w randze wiceministra.

„Łabiszyńskie Spotkania z Historią” przygotowane zostały przez burmistrza Łabiszyna, Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej AA7, Łabiszyńską Aktywną Młodzież oraz Łabiszyński Dom Kultury i Miejską Bibliotekę Publiczną w Łabiszynie. Wparcia imprezie udzieliły: Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku oraz Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „Zachód 1944” i Stowarzyszenie „Odwach”.