Pogotowie lotnicze

Lato to gorący okres pracy dla wszystkich ratowników medycznych, tych na kąpieliskach, w karetkach oraz tych na niebie. Najczęściej wzywani są do wypadków drogowych, utonięć oraz zawałów serca czy udarów. Mogą dotrzeć prawie wszędzie, a w Zachodniopomorskiem wzywani są 700 razy rocznie. Ratownicy śmigłowca „Ratownik 11” Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z regionu „zachód”, stacjonującego na lotnisku w Goleniowie, latają za dnia najczęściej w Polsce.

– Najtrudniejsze wydarzenia to te, w których uczestniczą dzieci – mówi lekarz Wojciech Włodarczyk, uśmiechnięty na co dzień, zawsze skupiony na każdym zadaniu chirurg. Mogę powiedzieć, że 99 procent naszych misji jest zakończonych sukcesem. Kochamy naszą pracę, ratujemy ludzi – często monitorujemy, co stało się z nimi dalej. Pomimo wieloletniego doświadczenia, każdy dzień przynosi inne zdarzenie, jednak codziennie jesteśmy zdeterminowani, aby ocalić każdego poszkodowanego. To nie jest tylko
praca – to powołanie.

Śmigłowiec (HEMS – Helicopter Emergency Medical Service) z lekarzem, pilotem i ratownikiem/pielęgniarką na pokładzie jest w gotowości codziennie od 7:00 do 20:00. Czas od przyjęcia zgłoszenia do wylotu zajmuje im trzy minuty, gdy lecą na odległość do 60 kilometrów. Łącznie w polskim LPR pracuje około 80 ratowników medycznych/pielęgniarzy, tyle samo pilotów oraz ponad 100 lekarzy. Rocznie 18 załóg realizuje około 8000 misji na terenie naszego kraju.

– Nie jest łatwo zostać członkiem HEMS – mówi pielęgniarka Katarzyna Zygmunt, profesjonalistka z niesamowitą wrażliwością. Mając odpowiedni staż pracy i doświadczenie można aplikować do pracy w LPR. Selekcja kandydatów jest trójstopniowa, jest egzamin teoretyczny – bardzo trudny, egzamin praktyczny oraz rozmowa kwalifikacyjna. Na około 200 osób teorię zdaję około 4 procent kandydatów. Pracują u nas małe, zgrane, moim zdaniem jedne z najlepszych zespołów ratowniczych.

W wakacje w województwie zachodniopomorskim pracują dwie takie załogi – druga stacjonuje sezonowo w Koszalinie. W Polsce działa 17 stałych baz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz jedna w czasie wakacyjnym.

Środa była wielkim wyzwaniem dla podniebnych ratowników, ponieważ dzień rozpoczął się od wypadku z udziałem motocyklisty, który jak okazało się na miejscu, zginął w okolicy nadmorskiej Wisełki. Następnie wezwanie do 14-letniego dziecka przygniecionego rusztowaniem w Międzyzdrojach. Na szczęście obyło się bez tragedii i załoga została wysłana do Świnoujścia, gdzie odebrała 3-letniego chłopca potrąconego przez samochód. Nie był to jednak koniec pracy dla ratowników. W okolicy Goleniowa zderzyły się dwa auta, które dodatkowo zraniły przejeżdżającego rowerzystę. Na zakończenie dyżuru z Suchania został odebrany pacjent z zawałem.

Pięć zgłoszeń – trzy wizyty w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie – to był wyczerpujący dzień. Dla ratowników kolejna udana służba.

Pierwsze udane próby wykorzystania lotnictwa w celu ratowania życia i zdrowia ludzkiego w Polsce były podejmowane w okresie międzywojennym z wykorzystaniem załóg i samolotów będących na wyposażeniu ówczesnych aeroklubów i lotniczych jednostek wojskowych.

– Ideą LPR było i jest dotarcie na czas do osób potrzebujących – mówi pilot i pierwszy dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Janusz Roguski, współtwórca i wizjoner podniebnego ratownictwa w Polsce. Często lądujemy w terenie przygodnym, gdzie nie ma lądowiska. W mojej pracy liczy się bezpieczny lot – to jest najważniejsze. W czasie dyżuru zdarza się kilka interwencji, jednak moim rekordem jest osiem misji jednego dnia. To bardzo dużo.

Śmigłowcową Służbę Ratownictwa Medycznego HEMS powołała minister zdrowia Franciszka Cegielska w 2000 roku roku. Pomysł przygotowały trzy osoby – efekty widać każdego dnia.

Eurocopter EC 135 wykorzystywany przez załogi HEMS to lekki śmigłowiec wielozadaniowy, wyposażony w dwa silniki turbinowe. Pierwszy lot prototypu odbył się w 1994 roku. Maszyna może poruszać się z prędkością 254 km/h na maksymalnej wysokości prawie 4000 metrów. Jej zasięg to około 835 km, a w powietrzu może przebywać do 4 godzin i 45 minut.

Praca ratowników Lotniczego Pogotowia Ratunkowego to bezcenna pomoc każdego dnia.